dalej śnimy
Czy byliście kiedyś w Tarnowie? To średniej wielkości miasto w Małopolsce z pięknie odnowioną starówką. Żydzi współtworzyli społeczność tarnowską od XV-tego wieku. Przed II Wojną Światową, w liczbie około dwudziestu pięciu tysięcy, stanowili czterdzieści pięć procent populacji miasta. Dzisiaj w Tarnowie pozostały liczne ślady kultury żydowskiej, ale nie ma w nim stałej społeczności żydowskiej.

Piękny Tarnów, smutny Tarnów
Bywam w Tarnowie mniej więcej raz w roku. Z Krakowa można tu dojechać pociągiem, który kursuje często i podróż trwa jedynie 40 minut. Miasto ma kina, teatr, park z amfiteatrem, ciekawe miejsca sztuki i wiele kawiarni i miejsc ze smacznym jedzeniem. Jest ładnie położony, z łatwym dostępem do Beskidów i sielankowym krajobrazem okolicznych wsi. Spacerując po Tarnowie co krok napotykam tablice, pomniki, ławki i inne artefakty upamiętniające Żydów. Kiedy byłam tam w Wielkanoc, wczesnym rankiem miasto było opustoszałe i ogarnął mnie dojmujący smutek; poczucie, że w naszym imieniu, w imieniu wszystkich polskich miast, Tarnów jest żałobie po swoich żydowskich mieszkańcach.
Dlaczego Tarnów się wyludnia?
Tarnowska społeczność z roku na rok się kurczy. Liczby spadają od lat 60-tych XX-tego wieku. Zastanawiam się dlaczego tak jest. Czy na jakimś nieświadomym poziomie ma to związek z traumatyczną historią miasta i jego mieszkańców? Czy dopóki nie znajdziemy kolektywnego sposobu na przetworzenie i przepracowanie tej historii, to miasto na poziomie symbolicznym będzie nadal tkwiło w żałobie, a na poziomie praktycznym będzie się wyludniać?
„Prześniona rewolucja” i żałoba, o której się nie mówi
Tarnów nie wypiera przeszłości, a wręcz konfrontuje nas z nią, co stanowi dla mnie kluczowy i godny szacunku element tożsamości miasta. Przykładem takiej konfrontacji jest też wzruszająca saga o rodzinie Stramerów, Mikołaja Łozińskiego, opowiadająca dzieje żydowskiej rodziny żyjącej w mieście do wybuchu II Wojny Światowej, a potem jej losy i próby przetrwania w trakcie Wojny.
Książka Andrzeja Ledera, Prześniona Rewolucja, ćwiczenia z logiki historycznej, zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Poruszyła mnie zawarta w niej teza, że w Polsce w latach 1939-1989 dokonały się w Polsce przemiany społeczne, w których my – Polacy – uczestniczyliśmy jakby we śnie, i jako społeczeństwo nigdy ich nie przepracowaliśmy. Jedną z tych rewolucji był Holokaust i związane z nim lecz wypierane poczucie winy w stosunku do społeczności żydowskiej oraz żałoba i pustka po jej utracie.
Między raną a nadzieją
Odwiedzając Tarnów myślę o tym, jak miasto z jednej strony cały czas oddycha ranami, a z drugiej strony stara się uruchamiać kreatywność i siły witalne, po to by przetrwać, ale też rozwijać się i kwitnąć. Aby jednak mogła nastąpić reparacja potrzebny jest otwarty dialog między pokoleniami, klasami i społecznościami, który pozwoliłby na bardziej bezpośrednie przepracowanie traumy, ponieważ pozostawanie w sferze symbolicznej nie jest wystarczające.
